wtorek, 22 marca 2016

ONE SHOT 1 - Półboginie z Polski

Cześć!
Tego One Shot'a dedykuję mojej przyjaciółce Nikoli. Córce Posejdona :)
Jej postać może występować w przyszłych opowiadaniach.


Nikola
    Nazywam się Nikola i chodzę do 1 klasy gimnazjum. Pochodzę z Polski. Opowiem wam o dniu, w którym dowiedziałam się ,że jestem półboginią.
    Był to pierwszy dzień wakacji. Byłam prze-szczęśliwa! Mój wujek odziedziczył ranczo w Ameryce, do którego miałam tego dnia polecieć z moją przyjaciółką Karoliną. Zaraz jedziemy na lotnisko! Wyszłam z domu i pożegnałam się z Mokate - moją suczką rasy bokser.
- Chodź, Nikola! - Zawołała mnie mama z spod bramy. - Jedziemy po Karolinę.
- Dobrze mamo. Pa Mokate! - Ostatni raz uściskałam mojego psa i wpakowałam walizkę do bagażnika. Spojrzałam na swoje odbicie w szybie. Miałam starannie rozczesane, brązowe włosy i oczy tego samego koloru. Na sobie miałam koszulkę z Hogwartu i podarte legginsy. Na nogach, miałam znoszone tenisówki.
- Jesteśmy! - Zanim się zorientowałam, byłyśmy już pod domem Karoli. Zadzwoniłam dzwonkiem i usłyszałam charakterystyczne Muuu!  (Na Serio! Ona Ma taki dzwonek!) Otworzyły się drzwi domu.
- Cześć! - Przywitała mnie blondynka z szaro-niebieskimi oczami. - Nie mogłam się doczekać! Tato! To ja już lecę! Buziaczki!
- Masz bryczesy? 
- Jasne! No i nie mogę się doczekać, aż zobaczę Pianissimę! - Nie. Nie chodzi o tą klacz arabską z Polski, która miała tytuł czempionki. Ona zmarła w 2015. Chodzi o źrebaka, mojego wujka, który za dwa latka miał być nasz.
- Dziewczyny! Wsiadajcie! - Ponagliła nas mama. Weszłyśmy do samochodu.

******

     Bez problemu dotarłyśmy na lotnisko Chopina. Dwie godziny później, byłyśmy już w przestworzach.
      Mama czytała książkę a ja rozmawiałam z Karoliną, która patrzyła przez okno. Gdy pod nami ukazał się krajobraz Ameryki, zaczęły się dziać dziwne rzeczy.
- Patrz! - Krzyknęła do mnie przyjaciółka. Zajrzałam przez szybę. Wokół samolotu latały dziwne stworzenia. Wyglądały jak ludzie z wiatru. Niektóre zaczęły zmieniać swój kształt na koński i zaczęły uderzać w niego kopytami. Samolotem zatrzęsło.
- Podczas lotu mogą wystąpić turbulencje. - Usłyszałyśmy głos stewardesy. - Prosimy o zapięcie pasów bezpieczeństwa!
     Przez następne trzy godziny, dziwne stworzenia atakowały nasz środek transportu. Jakimś cudem, wylądowaliśmy w jednym kawałku. Po odebraniu walizek, szłyśmy w kierunku parkingu, gdzie miał na nas czekać wujek Mariusz.
- Też widziałaś te potwory? - Spytała Karola. - Czy może zwariowałam?
Tak. - Odpowiedziałam. - Atakowały nas latające konie.
- Ale macie bujną wyobraźnię. - Skomentowała mama. - Chodźcie. Tam jest samochód wujka.


******

       Gdy tylko dojechaliśmy na miejsce, wujek pokazał nam stajnię.
- To jest grom. - Powiedział wskazując na karego ogiera. - A oto wasza Pianissima!
    Była ona srokatą, młodą klaczą. Nagle, spojrzała na mnie ze strachem.

- Uciekaj Pani! - Usłyszałam głos w głowie. szybko się odwróciłam. Wujek i mama zniknęli.        Karolina stała w koncie stajni, drogę blokował jej ten dziwny koń, którego widziałyśmy przez okna samolotu. Z bliska mogłam stwierdzić ,że jego ciało składa się z burzowych chmur a grzywa i ogon z miniaturowych błyskawic. 
- Duch burzy. - Powiedziała bezgłośnie Karola. Co mogłam zrobić? Coś mi mówiło, że jest on szybszy od prawdziwego konia, więc nie odciągnę go od niej. Moja przyjaciółka, bezskutecznie próbowała rzucić w potwora kopystką.
- Schyl się! - Krzyknęła nagle. Odruchowo wykonałam jej polecenie. Zrobiłam to w ostatniej chwili. Nade mną  przeleciał koń, tym razem w pełni materialny, był kary i miał skrzydła. Zdziwiło by mnie to, gdybym nie spotkała wcześniej tego ducha burzy z którym rumak się teraz kopał. Karolinie udało się do mnie dostać, podczas gdy ja obserwowałam chłopaka, który siedział na grzebiecie pegaza. Miał chyba z siedemnaście lat, czarne, potargane włosy i pomarańczową koszulkę. W ręce trzymał połyskujący spiżem miecz. Nawet z tej odległości, czuć było od niego morzem. Wydawał się być dziwnie znajomy.
- Skończyliśmy, szefie. - Usłyszałam w głowie głos, gdy duch burzy obrócił się w złoty pył. Mogłabym przysiąc ,że pochodził od jego wierzchowca.
- Ten koń mówi? - Spytałam. Na te słowa siedemnastolatek odwrócił się w moją stronę i spojrzał na mnie jakoś dziwnie.
- Ty go słyszysz? - Odpowiedział pytaniem na pytanie i zsiadł.
- Pachnie podobnie jak ty. - Znowu ten głos. - A ta obok, pachnie podobnie jak twoja dziewczyna, Annabeth.
- Powie nam ktoś o co chodzi? - Odezwała się moja przyjaciółka. - Co tu robił ten duch burzy i ten pegaz? - One występują tylko w mitach!
- Powiedz swojej koleżance, że jednak tu jestem. - Skrzydlaty koń wyglądał na niezadowolonego.
- Ja jestem Percy. - Przedstawił się chłopak. - A to Mroczny. Mity są prawdą, twoja przyjaciółka prawdopodobnie jest córką Ateny a ty... Prawdopodobnie, jesteś moją siostrą.
                                                                                                        

Drodzy czytelnicy!
Autorka tego bloga, naprawdę jest córką Ateny i ma przyjaciółkę - córkę Posejdona. 
Pojechały one do obozu Herosów i zostały tam do końca wakacji.
Prawdą są również informacje o jej wujku i Pianissimie.
Na chwilę obecną, dziewczyny wróciły do swojej ojczyzny i kontynuują edukację. 
Podpisano
Chejron
Dyrektor Obozu Herosów

1 komentarz:

  1. I tak to jest gdy zaczynasz czytać książkę od one shotów. Brat? Serio? A ja już chciałam ich shippować! Xd

    OdpowiedzUsuń