Rozdział II
Alice
Pierwsze co zobaczyłam, gdy oderwałam wzrok od Nica? Jego miecz. W ręce trzymał długi, czarny miecz.
Pierwsze co poczułam gdy opuścił mnie napad szoku? Potworny ból w kostce.
Pierwsze co usłyszałam po przywitaniu chłopaka? Krzyki Charlotte! Najwyraźniej nie posłuchała mnie i pobiegła w moim kierunku. Teraz wrzeszczała na całe gardło w stronę Nicka.
- Co to było!? Kim ty jesteś? Skąd masz ten miecz!? - Pod kuśtykałam do niej i spróbowałam coś zrobić. Oczywiście daremnie.
- Uspokój się! On mnie uratował jeśli nic nie widziałaś!
- Tak, widziałam! Ale co zwykły nastolatek robiłby na ulicy z mieczem w ręce? Poza tym, widziałam jak wynurzył się z cienia! DOSŁOWNIE!!! - Gdy to usłyszałam, spojrzałam pytająco w stronę chłopaka. Minę miał taką, jakby często spotykał się z takimi "oskarżeniami" ale nic na ten temat nie powiedział.
- Dobra, ty - spojrzał na moją towarzyszkę. - Wyglądasz mi na Rzymiankę.
- Jestem z Francji jeśli jeszcze nie zauważyłeś! - Prychnęła dziewczyna. A Nico zrobił zirytowaną minę.
- Nie o to mi chodzi! - Westchnął, po czym spojrzał na mnie. - Ty za to promieniujesz grecką aurą. - Nic nie powiedziałam. Może nie wyglądał zbyt groźnie, ale coś mi mówiło że nie chciałabym mieć w nim przeciwnika.
- Najpierw zabiorę twoją przyjaciółkę, a potem wrócę po ciebie - Powiedział do mnie.
- Nigdzie z tobą nie pójdę! Nie jestem jej przyjaciółką! - Krzyczała dziewczyna, ale ten już ją złapał za rękę i... Rozpłynęli się w cieniu. Czyli Charlotte jednak nie zwariowała. Chyba że zwariowałyśmy obie.
Wzięłam w ręce pierwszą lepszą broń. - Starą łopatę. Nie chciałam kolejnych cyklopów. Po jakiś pięciu minutach, usłyszałam kroki. Nie patrząc kto idzie zamachnęłam się z całej siły. Coś zablokowało cios.
- Ej! Na przyszłość patrz w kogo walisz! - Usłyszałam znajomy głos.
- Sorry! - Szybko odłożyłam moją niesamowitą broń i usiadłam. Gdy spojrzałam na Nicka, który usiadł obok mnie, zasypałam go pytaniami. - Powiesz w końcu co się tu dzieje? Gdzie zabrałeś Charlotte? O co ci chodziło z tą Grecją i Rzymem? O co tu na tron Hadesa chodzi? - Wylałam to z siebie jednym tchem. A on... Zaśmiał się! Ale nie był chyba przyzwyczajony do tej czynności bo zaraz się skrzywił.
- Twoją koleżankę zabrałem do wilczego domu. - Powiedział. - Niee! Nie zjedzą jej! - dodał szybko widząc moją minę. - A z tym tronem Hadesa to sama sobie odpowiedziałaś na resztę pytań. - Po tych słowach moje myśli zaczęły gnać jak oszalałe. Nigdy nie poznałam swojej matki, Miałam zdolność wykorzystywania czyjejś woli do swoich celów, mój tata został zamordowany ale nikt nie znalazł żadnych śladów zbrodni oprócz sztyletu wybitym między jego żebra, potwory, słowa cyklopa kiedy mnie szukał...
- Bogowie... - Zdołałam tylko wydukać zanim zalałam się łzami. Te wszystkie okropne rzeczy które spotkałam w życiu, to nie były wypadki. Mój los utkały trzy, stare jak świat Mojry. Czytałam dużo mitów, bo wtedy miałam kogo obwiniać o śmieć taty, o to że nie poznałam mamy. Ale gdy okazały się one prawdą... NIE!!! "Ogarnij się Alice! Jesteś marzycielką, beztroską dziewczyną!" Zganiłam się w duchu po czym przywołałam swój najszerszy uśmiech.
- Jestem półboginią! - Powiedziałam udając zachwyconą ale niezbyt mi to wychodziło. Po twarzy Nicka można było zauważyć że nawet on, chociaż był samotnikiem od razu poznał moje prawdziwe uczucia. No i tyle z przykrywki.
- No dobrze. - Powiedział żeby przerwać ciszę. - Przeniesiemy się cieniem do Obozu. Złapał mnie za rękę jak to wcześniej zrobił z Charlotte. Jego dłoń była zimna jakby trzymał ją w lodówce.. - Przygotuj się! - Ostrzegł, po czym zapadliśmy się w cień.
******
Podróż cieniem była niesamowitym przeżyciem, chociaż niekoniecznie w dobrym sensie. Było przeraźliwie zimno, ciemność nie mogła już być bardziej ciemna. Wokół słyszałam krzyki i jęki. Jakbyśmy przelatywali nad polami kar w Hadesie. Hades, ciemność... Chyba wiem kto jest boskim rodzicem Nicka.
Nagle wzrok mi się rozjaśnił. Staliśmy na jakimś wzgórzu obok sosny. Na jednej z gałęzi tego drzewa wisiało... Czyżby to było złote runo? Nagle usłyszałam czyiś oddech. Dopiero teraz zorientowałam się że Nico wciąż trzyma mnie za rękę. On też to zauważył i szybko mnie puścił.
Ale ja byłam już zajęta podziwianiem tego co się działo pode mną. - Po polach truskawek przechadzali się mężczyźni w różnym wieku z koźlimi nogami. Czyżby to byli satyrowie? Pode mną stały domki przeróżnych kolorów i kształtów ustawione w podkowę. Obok "podkowy stały inne, chyba nowsze domki. Było też z stąd widać arenę do walk, ścianę wspinaczkową (która nie wiedzieć, czemu płonęła), jezioro po którym pływały kajaki, i ciemny las. Po terenie całego obozu, przechadzali się nastolatkowie w pomarańczowych koszulkach.
Gdy skończyłam podziwiać ten widok, spojrzałam na Nicka. Pod oczami pojawiły mu się wory. - Podróż cieniem musiała być dla niego męcząca
- Witaj, na Long Island... Powiedział po czym upadł i zasnął
*****
Mimo tego czegoś, co Nico wsmarował mi w nogę (Był to zapewne nektar), kostka nadal mnie bolała więc siedziałam pod Sosną, patrząc na fioletowego smoka, który owinął się wokół tego drzewa strzegąc runa. Nico czasami pomrukiwał przez sen coś co brzmiało jak "Bianka". Później chyba prowadzić dialog z kimś we śnie bo zadawał pytania takie jak "o co chodzi?" czy "co mam zrobić?". Próbowałam go obudzić, ale zdaje mi się ,że satyr mógłby stepować dookoła jego głowy a on i tak by się nie obudził. Właśnie chciałam zejść ze wzgórza po pomoc, gdy zobaczyłam ,że idą do nas jacyś obozowicze - chłopak i dziewczyna. Trzymali się za ręce więc prawdopodobnie byli parą.Dziewczyna miała indiańską urodę, jej włosy były czekoladowo-brązowe i (prawdopodobnie specjalnie) nierównie przystrzyżone. Kolor jej oczu zmieniał się jak w kalejdoskopie. Ubrana była w podarte jeansy i pomarańczową koszulkę z pegazem i napisem "Obóz Półkrwi" . Z jakiegoś powodu przypominała mi aktora, który grał główną rolę w w filmie "król Sparty" - Tristana McLeana.
Chłopak z którym szła, miał blond, przystrzyżone na rzymską modłę włosy i błękitne jak niebo oczy. Na ustach miał bliznę w kształcie półksiężyca. Tak samo jak dziewczyna, miał na sobie obozową koszulkę.
Dziewczyna przedstawiła się jako Piper McLean (Wiedziałam!) - córka Afrodyty, a chłopak jako Jason Grace, syn Rzymskiego boga Jupitera. Pomogli mi oni przenieść Nica do Infirmerii gdzie podali mu coś, co było napojem z rogu jednorożca. Podobno był to najskuteczniejszy lek na utratę przytomności podczas podróży cieniem.
******
Piper zaproponowała mi przechadzkę po obozie i wizytę u dyrektora obozu.Po drodze opowiedziała mi o obozie, o obozowych zajęciach, o osobach i stworzeniach które mogę tu spotkać. Od półbogów, przez satyrów na polach truskawkowych i nimfy w jeziorze, do metalowych, ziejących ogniem, metalowych smoków lubiących Tabasco. - Przy tym ostatnim zająknęła się i jakby straciła humor.
- Yhm... - Próbowałam znaleźć sposób aby zmienić temat. - Ten chłopak Jason, jest synem Rzymskiego Boga, więc co robi w obozie dla Greków?
- Bo widzisz, zaledwie miesiąc temu trwała wojna z boginią ziemi Gają. - Powiedziała dziewczyna. -Wtedy Rzymianie i Grecy po raz pierwszy walczyli razem przeciwko wspólnemu wrogowi. Ponieważ wiele problemów podczas misji w której braliśmy udział my dwoje i pięciu innych półbogów, spowodowali pomniejsi bogowie którzy czuli się odrzuceni, Jason postanowił ,że odtąd będzie krążył między obozami aby zbudować domy dla ich dzieci i świątynie. - Gdy skończyła mówić, doszłyśmy do wielkiego, niebieskiego domu, który zamiast koguta, na dachu miał orła. Weszłyśmy do środka. Było tam kilka automatów do gier, na ścianach wisiały zdjęcia Herosów - W kilku poznałam sławnych aktorów, była tam także Piper z Jasonem i kilku innych herosów o których mi opowiadała. - Percy Jackson, syn boga morza i jego dziewczyna Annabeth Chase, córka Ateny. Znalazło się tam nawet kilku moich przyjaciół z dzieciństwa. Oprócz tych zdjęć, na ścianach były też podarte i nadpalone koszulki z napisami "Imprezowe Kucyki" (?). Przy biurku siedział mężczyzna w średnim wieku, siedział na wózku inwalidzkim, a nogi miał przykryte kocem.
- Witaj Chejronie. - Powiedziała Piper. - Znaleźliśmy półboginię o której mówiła Ella. - Chwila... CHEJRON? Czy on przypadkiem nie był centaurem? Rozejrzałam się a mężczyzna się roześmiał.
- To tylko przebranie. - Powiedział. - Usiądź i porozmawiajmy. Wyjdź proszę Piper.
- Poczekam na ciebie na zewnątrz. - Powiedziała do mnie dziewczyna i wyszła.
- Jak masz na imię? - Zapytał mnie jak się okazało, centaur na wózku inwalidzkim.
- Alice Jeffy. - Odpowiedziałam. - Miło mi poznać.
- Nie wyglądasz na zbyt zszokowaną wieścią ,że jesteś półboginią. - Stwierdził Chejron ale brzmiało to raczej jak pytanie. Co o tym myślałam? Oprócz tego ,że byłam wściekła na Fata, Tanatosa, Hadesa (ale nie na Nicka) i wszystkich innych bogów za śmierć mojego taty, to nie byłam zbyt zaskoczona. Może dlatego ,że byłam marzycielską osobą i czytałam dużo mitów?
- Czuję się trochę jakbym śniła. - Udawałam oszołomioną. - Nigdy bym w to nie uwierzyła gdybym tu nie dotarła... - Mężczyzna nie wyglądał na przekonanego moimi słowami ale nic nie powiedział. Jeszcze ani razu nie udało mi się dziś skłamać.
- Dopóki nie wiesz kto jest twoim boskim rodzicem, będziesz spała w domku Hermesa. - Powiedział. - Ale dziś wieczorem jest obozowe ognisko więc może noc spędzisz w domku swojego rodzica... - Stwierdził. - Poproś Piper aby oprowadziła cie po obozie. Możesz już wyjść. - Właśnie miałam to zrobić kiedy do głowy przyszło mi jeszcze jedno pytanie.
- Przepraszam... A o co chodziło z tym ,że jakaś Ella powiedziała o moim przybyciu? - Spytałam.
- Ach to... Ostatnio poznaliśmy niezwykle mądrą harpię Ellę. - Dostałam odpowiedź. - Ostatnio zawsze nam mówi, gdzie spotkamy nowych półbogów, a oni rzeczywiście tam są. Wystarczy kogoś tam po nich posłać. Na wyprawę po ciebie i twoją Rzymską przyjaciółkę zgłosił się Nico. - Powstrzymałam się od uwagi ,że nienawidzę Charlotte ale się powstrzymałam. W sumie to ciekawe co się teraz z nią dzieje...
- Dziękuję. Do zobaczenia na ognisku. - Powiedziałam i wyszłam na dwór gdzie czekała na mnie Piper.
- Przed chwilą rozmawiałam z uzdrowicielem z domku Apollina. - Poinformowała mnie. - Nico się budzi.
Rozdział drugi skończony.
Mam wrażenie ,że krótszy niż pierwszy ale uznałam ,że będzie to dobry moment na jego zakończenie.
Przepraszam was za dialogi, mogłabym całe opowiadanie napisać samymi opisami ale wtedy nie byłoby to opowiadanie...
Akcji troszkę mało bo Alice i Nico jeszcze nie wybrali się na misję ale zaspoileruję wam ,że w następnym rozdziale powinni już na nią wyruszyć :)
Mam nadzieję ,że wam się podobało. Jeśli tak napiszcie komentarz, abym szybciej opublikowała następny rozdział. Jeśli żadnych komentarzy nie będzie, opublikuję go 15 marca we wtorek.
Do napisania!
Kara
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz